czwartek, 30 stycznia 2014

roździał 26
--
- Dzień dobry Baby.
- Umm.. Cześć.
- Chodź zrobiłem dla nas śniadanie.. - widziałem po niej, że płakała całą noc. Wyciągnąłem do niej rękę w zachęcającym geście, a ona z oporami podała mi swoją. Zaprowadziłem ją na taras.
- Kawa, herbata, sok ?
- Poproszę kawę. - nalałem jej i podałem kubek,. Owinęła go dłońmi i siedziała z opuszczoną głową.
- Zjedz coś, jesteś wykończona.
- Nie, dziękuję.
- Baby nie będę z Tobą rozmawiał kiedy ledwo się trzymasz na nogach. - wmusiłem w nią dwie kanapki przez co wyglądała jakby ją zemdliło.
- Teraz słucham Summer. Co Cie do mnie sprowadza ?
- Czy twoja propozycja jest aktualna..? - wbiła wzrok  w swoje uda. Wstałem z miejsca i oparłem się o barierkę.
- W pewnym sensie tak.
- To znaczy ?
- Nie chcę naciskać. Prześpisz się ze mną kiedy będziesz gotowa. Teraz moja Baby zamieszkasz ze mną, będziesz ze mną i będziesz się mnie słuchała. Zrozumiano ? - podeszła do mnie z miną mordercy i mocno się przytuliła. Chyba nigdy nie zrozumiem kobiet.
- Bardzo Ci dziękuję Harry.
- Pocałuj swojego mężczyznę Summer.  - skrzywiła się ale wykonała moje polecenie.

*** Oczami Summer ***

Byłam wdzięczna Hazzie bo nie zmusza mnie do seksu. Musiałam być mu posłuszna, ale nigdy nie będę. Wtuliłam się w jego tors.
- Zjedz jeszcze Baby.
- Nie... Naprawdę dziękuję.
- To poczekaj na mnie, pójdę się ubrać
- Może posprzątam.
 - Kochanie, teraz jesteś panią Styles. Masz od tego ludzi. Gotuj mi dalej bo pycha. - wszedł do domu. Dolałam sobie kawy i stanęłam przy balustradzie. " Teraz jesteś panią Styles " obijało się echem po mojej głowie. Podziwiałam jego wypielęgnowany ogród. Poczułam ręce na brzuchu i głowę na ramieniu.
- Tu będą bawiły się nasze dzieci..- zamruczał i pocałował mnie w policzek. HAHAHAHAH NA PEWNO CI KURWA DZIECI URODZE HAHAHAHAH NIE.
- Będziesz ze mną szczęśliwa. Obiecuję. Zadbam, żebyś miała wszystko czego potrzebujesz. Zrobię wszystko co chcesz. Nasz związek będzie idealny dobrze ? - kiwnęłam głową. - Chodź. - zaprowadził mnie do ogromnego garażu. Było tu dużo samochodów, wszystkie duże.
- Lubisz jeepy Hazz ?
- Tak. Który Ci się podoba ?
TEN biały w kącie.
- Dobrze, będzie Twój.
- Ale ja mam samochód.
- Moja kobieta nie będzie jeździła złomem.
Tuptuś nie jest złomem !
- Chyba jednak jest. Skończ ze mną dyskusję.  Jutro twój tuptuś pójdzie do kasacji.
- Nie możesz ! - myślałam, że go zabiję. Wyrwałam się zjego uścisku.
- Księżniczko, złość piękności szkodzi ! - wziął mnie na ręce i wsadził do swojego auta. Kopnęłam jego zasrany wóz jakby miało być mi lepiej. Podszedł do małej szafeczki wiszącej na ścianie wyjął coś z niej i wsiadł do samochodu. Wyciągnął do mnie rękę z kluczykami. Nie wezmę ich. Och.. Denerwujesz się Styles ? I dobrze.
- Tak się bawimy Summer ? Dobrze. - wyjechał rozpędzony z garażu i po prostu zmiażdżył mojego tuptusia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz