wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 17

Nie miałam szans wyrwać się z jego uścisku.
- Puszczaj !
- Nie. Mały ?!
- Najmniejszy. - uścisnęłam jego męskość.
- Summer nie rób mi tak.
- Dlaczego ? - powtórzyłam ruch, a on jęknął gardłowo.
- Nie. Rób. Mi . Tak. !
- Dobrze Ci ?
- Weź go do ust albo przestań.
- To ty trzymasz moją rękę idioto. - puścił mnie i pogładził po policzku.
- I co się wściekasz Summer ? Nerwicy dostaniesz.
- Nie moja wina, że jesteś taki irytujący.
- A ty pyskata.
- A ty przemądrzały.
- I kto to mówi.
- Przestań !
- Ty zaczynasz !
- Wcale nie.
- Tak tak tak tak tak tak.
- Zamknij się ! - uderzyłam go w ramię.
- Uuuu.. ktoś wpadł w furię.
- Zjeb.
- Jak ty się odzywasz do swojego szefa ?
- A jak ty traktujesz swoich pracowników ? - usiadł przy stole z głupkowatym uśmiechem. Kontynuował cappuccino. Żebyś się nim kurwa udławił.
- Doczekam się śniadania ?
- Co chcesz ?
- Co mi zaproponujesz ?
- Kanapki.
- Z Buziakiem ?
- Nie, z nutellą. - objął mnie od tyłu w talii i pocałował w policzek. Ułożył głowę na moim ramieniu.
- Skradłem całusa.
- Co ty powiesz. - całował mój obojczyk.
- Baby
- Co ?
- Nie złość się.
- To mnie nie denerwuj.
- Postaram się. - nawet nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo łaskotał mnie swoimi loczkami. Powoli odpływała ze mnie złość. Szykowałam kanapki opleciona jego ramionami. W końcu udało mi się wyswobodzić i usiedliśmy przy stole.
- Dzisiaj też zamierzasz rzucać mną po materacu ?
- Nie, jesteś za słaba. - prychnęłam.
- Jeszcze mnie nie znasz.
- Chciałbym, żebyś sobie dzisiaj postrzelała.
- Wreszcie.
- I pojedziemy na zakupy.
 - Po co ?
- Bo musisz zrobić mi pyszny obiad i chcę Ci kupić jakieś ładne ciuchy.
- Sugerujesz, że się źle ubieram ?!
- Nie tak, jakbym sobie tego życzył.
- Czyli jak ?
- Czarno i krótko.
- Nie musisz kupować mi ubrań.
- Ale chcę.
- Ale
- Nie ma ale.
- Znów zaczynasz.
- To przestań się buntować.
- Chcesz jeszcze kanapkę ?
- Nie. Chcę buziaka.
- Nie.
- Buzi.
- Nie.
- Buzi buzi buzi buzi buzi buzi buzi buzi buzi buzi  - wpiłam się w jego usta tylko po to, żeby się zamknął.
- Cicho bądź.- uprzedziłam jego komentarz Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się w http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRKpOCO1x0Ex8XLwLSvmDeeRCZ8vIKu9nH5vXjwApK8wutit87amg i wróciłam do Harry'ego. Uśmiechnął się słodko.
- Gotowa ?
- No.
- Chodź. - wyciągnął do mnie rękę ale zignorowałam to. Dostałeś buziaka ? To wypierdalaj. Zamknęłam drzwi i zeszliśmy na dół.
- Co za idiota postawił tak samochód ?! - pokręcił z niedowierzaniem głową, a ja poczerwieniałam za złości.
- Ja.

2 komentarze: