Rozdział 56
Fale ciepła i zimna na przemian zalewały moje ciało.
- Summer ?
- Idę się spakować. - starałam się opanować drżenie rąk.
- Nie ! Hazz powiedział, że masz zostać !
- Mam w dupie to co on powiedział Gemma. - ruszyłam schodami w górę.
- Summer ! Musisz zostać słyszysz ?! - pobiegła za mną.
- Nie. Muszę jechać do Londynu i zabrać swoje rzeczy z jego domu.
- Nie możesz ! On wyraźnie powiedział, że masz tu zostać !
- Nie obchodzi mnie jego zdanie !
- On po jutrze po Ciebie przyjedzie. Zostań Summer.
- Nie. - zaczęłam wrzucać rzeczy do walizki jak opętana. Nie obchodziło
mnie w jakim stanie będą później. Nic mnie nie obchodziło. Podziękowałam
za wszystko Gemmie i wybiegłam z domu. Szłam prosto w stronę dworca,
który znajdował się kilka ulic dalej. Łzy spływały po moich policzkach
ginąc gdzieś w szaliku. Złapałam swój autokar i usadowiłam się w ciepłym
wnętrzu. Z mojego ipoda sączyła się w kółko ta sama piosenka. Ujrzałam
przez okno samochód Harry'ego pędzący w drugą stronę. Gemma już pewnie
wszystko mu powiedziała. Mam jakieś 2 godziny czasu. Weszłam do jego
domu trzęsąc się z zimna i smutku. Wrzucałam wszystko do walizek.
- Summer. - zamarłam w miejscu - Co ty wyprawiasz ?
- Daj mi spokój Louis.
- Harry kazał mi sprawdzić czy tu jesteś i Cie zatrzymać. Nie będę miał z tym problemu.
- Po prostu mnie zostaw, albo wpakuj mi cały magazynek w głowę.
- To by było za proste Sami.
- Wyprowadzam się Louis. Nie zostanę z nim. Godziny dłużej. Sekundy. Nie chcę nawet na niego patrzeć.
- O co Wam kurwa poszło ? Summer on planuje ślub. Rozumiesz ? On chce mieć dzieci, rodzinę z TOBĄ.
- Nie obchodzi mnie to. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Nawet koloru
koszulki wiesz ? - wróciłam do swojego zajęcia. Złapał mnie za ramię .
- A mnie nie obchodzi co ty masz do powiedzenia. Harry powiedział, że
mam Cie tu zatrzymać i nie zawaham się przypieprzyć Ci. Ja nie jestem
jak Harry, nie będę obchodził się z Tobą jak z jajkiem.
- Bij. Bij mnie. Teraz.
- Uspokój się !
- SUMMER ! - ryk Harry'ego rozdarł powietrze. Zaczyna się komedia. Wparował do sypialni i przyparł mnie do ściany.
- Odsuń się.
- Czego kurwa nie rozumiesz ?! Czego kurwa nie zrozumiałaś w " ZOSTAŃ W
HOLMES CHAPEL " ?! - krzyczał i potrząsał mną. Nowa fala złości zalała
moje ciało. Wymierzyłam mu siarczysty policzek.
- Czy ty kurwa oszalałaś ?! Summer !
- Mam Ci do powiedzenia tylko jedno. Nie pokazuj się więcej w moim życiu. Nigdy. Rozumiesz ?!
- Summer do jasnej cholery o czym ty mówisz ?! Musiałem wrócić do firmy !
- Nie rób ze mnie idiotki Harry ! Doskonale wiem o tym, że jutro jest
akcja ! - patrzył jak zakładam na siebie kurtkę i buty. Jego policzek
zmieniał barwę na ciemny fiolet.
- Nie możesz.
- Nie mogę co ?!
- Nie możesz mnie zostawić.
- Mogę.
- Zapłaciłem za to.
- Pierdoli mnie to !
- Summer. Bierzemy ślub.
- Nie. Po prostu daj mi spokój. - Chciałam wyjść, ale złapał mnie w talii.
- Chciałem Cie chronić. Summer.. proszę Cie wysłuchaj mnie.
- To i tak nic nie zmieni. Podstępem zmusiłeś nie do opuszczenia Londynu !
- Summer proszę Cie. - usiadł na brzegu łóżka i patrzył na mnie oczami pełnymi łez.
- Masz 5 minut.
- Summer w tej akcji chodziło o coś więcej niż Twoje bezpieczeństwo.
Gdybyś tam poszła i wykonała swoje zadanie to wszystko byłoby dla Ciebie
gorsze. Kochanie...
- Powiedz mi o co chodzi.
- Chodzi o ofiarę.
- Kto to ?! Harry nie baw się ze mną.
- Twój brat Summer. Dlatego Cie chroniłem. Dlatego chciałem, żebyś została tam.
- Ty.. Wy.. - odebrało mi mowę.
- Summer dobrze się czujesz ?
- Nie dotykaj mnie. - opadłam na kolana.
- Summer co się dzieje ?! - nie byłam w stanie mówić. Mgła zasnuła moje
oczy i zablokowała drogi oddechowe. Czułam jego ręce na swoich plecach.
Moja głowa opadła na jego ramię pozbawiona jakiejkolwiek władzy w
mięśniach. Tylko on chronił mnie przed upadkiem na dywan. Czarna mgła i
kolejny dym w płucach. Czy ja umieram ?
Hej kochani, chciałam przeprosić jeżeli codziennie nie będzie rozdziału.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz